Śladami martyrologii wschodu…

Być może, historia w swych wielkich niezbadanych decyzjach kopie między nami rów i przepaść. Być może, dzieci nasze będą dla siebie nie braćmi, a obcymi. Jednak nam wolno i trzeba poczynić usiłowania, aby te wyroki, jeśli muszą się urzeczywistnić, nie obeszły się bez naszej próby przynajmniej ich złagodzenia.

Te słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego stały się myślą przewodnią kolejnego już wyjazdu grupy młodzieży szkół powiatu gnieźnieńskiego w ramach projektu Śladami martyrologii Wschodu. Wędrówka po Litwie, Rosji i Białorusi trwała od 11 do 17 października. Rozpoczęła się zwiedzaniem Wilna, gdzie zobaczyliśmy Ostrą Bramę, chodziliśmy śladami wielkich poetów – Mickiewicza i Słowackiego. W programie nie zabrakło także zwiedzania Alma Mater Viliensis. Trudne karty historii zaczęliśmy odkrywać od cmentarza na Rosie, gdzie zobaczyliśmy groby polskich znanych ludzi świata literatury i nauki (np. Syrokomli, Lelewela) a chwilą zadumy rozpoczęliśmy nasz szlak śladami Józefa Piłsudskiego – odczytując symboliczne i głębokie przesłanie, widniejące na grobie Marszałka. Potem już Piekieliszki, Zułów i Powiewiórki. Szczególne wrażenie zrobiło na nas miejsce urodzin Marszałka, które jest pod opieką Związku Polaków na Litwie. Na tablicy, upamiętniającej miejsce, w którym stał dom Marszałka, czytamy: Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek. Jakże wymownie te słowa brzmią właśnie w tym miejscu, miejscu kolebki pierwszego Marszałka Odrodzonej Polski, gdzie posadzony został 10 października 1937 roku, przez Prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego i Marszałkową Aleksandrę Piłsudską, dąb jako symbol wieczności. Słowa Polki, opowiadającej o losach Polaków, wypowiadane w kościele Sorokpolskim, miejscu chrztu Józefa Piłsudskiego, zdają się potwierdzać słuszność słów Marszałka:

Są ludzie i są prace ludzkie
tak silne i tak potężne, że
śmierć przezwyciężają , że żyją
I obcują między nami.

Od zwiedzenia Memoriału w Ponarach rozpoczął się szlak upamiętniający miejsca kaźni, którego centralnym punktem był, oczywiście, Katyń. Msza święta odprawiona właśnie w tym miejscu, w której mieliśmy okazję uczestniczyć, uświadomiła głębię słów, zapisanych na katyńskiej tablicy:

cierpieniu – prawdę
umarłym - modlitwę
w obliczu Boga Wszechmogącego

Właśnie pytania o prawdę pojawiały się szczególnie często, gdy, zwiedzając Smoleńsk, przechodziliśmy obok takich miejsc, jak np. pomnik Lenina.

Kolejnym punktem szlaku martyrologicznego był pobyt w kuropackim lesie, miejscu, w którym zakopano zwłoki tysięcy ofiar represyjnego system komunistycznego – zarówno Białorusinów jak i Polaków i Żydów. Fakt, że nie można nadal przeprowadzić dokładnych badań i dlatego trudno ustalić liczbę pochowanych tam ofiar, dowodzi, że nawiedzane miejsca to, niestety, nie tylko zapis historii, ale tragiczna współczesność…

I kolejne trudne pytania musiały paść pod Lenino, miejscu upamiętniającym walkę polskich żołnierzy dywizji im. Tadeusza Kościuszki w 1943r.

Ostatni etap wędrówki przebiegał w atmosferze nostalgicznej, wywołanej podążaniem śladami naszej powieściopisarki – Elizy Orzeszkowej w Grodnie i okolicach. Dom Elizy Orzeszkowej, przejazd wśród krajobrazów jak z widoków Chełmońskiego do Bohatyrewicz- wioski znanej z powieści Nad Niemnem, spacer do legendarnego grobu Jana i Cecylii oraz grobu powstańców styczniowych, których ofiarę upamiętnia krzyż z napisem GLORIA VICTIS – to miejsca, w których mieliśmy kolejną okazję smakować polskość. I choć nie był to wyjazd rekreacyjno-turystyczny, to z pewnością pozostanie dla wszystkich uczestników ważną obywatelską lekcją historii, patriotyzmu i odpowiedzialności.