Wierzę w nasze społeczeństwo

O Dniu Niepodległości i wszystkim, co wydarzyło się wokół tego święta rozmawiamy z Dariuszem Pilakiem, Starostą Gnieźnieńskim

Panie Starosto, jesteśmy po obchodach Dnia Niepodległości. Jak oceniłby Pan ten dzień? W Gnieźnie staraliśmy się świętować na wesoło, było tak w wielu miastach, jednak nie wszędzie to się udało.

W tym roku postawiliśmy na radosne przeżywanie święta. Wpisuje się to doskonale w ideę prezentowaną przez Prezydenta Polski – aby przeżywać ten dzień w formie wspólnej zabawy, radości, a nie w „zaduszkowej” atmosferze. Dlatego wsparliśmy starania naszego Centrum Kultury, aby w tym roku wystąpił u nas Joszko Broda z dziećmi. Koncert dedykowany był dla najmłodszych i ich rodzin. Okazało się, że taka formuła bardzo przypadła do gustu naszym mieszkańcom. Uczenie się historii poprzez zabawę i śpiew może być bardziej efektywne niż kilka nudnych wykładów w szkole na ten temat.

W Gnieźnie odbyły się jeszcze oficjalne obchody na placu katedralnym. Był to ten bardzo uroczysty element przypominania o historii. Marszu żadnego nie było…

Tak. Oficjalne uroczystości również są potrzebne. W ten sposób oddajemy hołd i honory tym, którzy walczyli o niepodległość. Nie jestem zwolennikiem organizowania w Gnieźnie marszów niepodległościowych, nie wydaje mi się, aby taka formuła mogła się przyjąć. Jednak idea Prezydenta Komorowskiego, aby zorganizować jeden marsz jednoczący Polaków bardzo mi się podoba i uważam, że to jest dobry krok w stronę budowania społeczeństwa obywatelskiego w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Otóż to. Oprócz marszu prezydenta doszło do kilku innych manifestacji. Jak wiemy, nie udało się również uniknąć starć z policją.

Niestety to również staje się tradycją. Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, jednak wolność i demokracja, o którą walczyliśmy nie oznacza, że w ramach manifestowania swoich racji można robić to, co się chce. Często dochodzi do wzajemnych prowokacji, a pod przykrywką haseł niepodległościowych nawiązuje się do nienawiści i przemocy. Dzieli się Polaków. Tak nie powinno być. Tacyt powiedział, że tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. Patrząc na to, co się dzieje podczas niektórych takich marszów ciężko się z tą myślą nie zgodzić.

W Gnieźnie doszło również do małego zgrzytu, na szczęście słownego. Mam tu na myśli banery, przygotowane przez Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości, które pojawiły się w mieście. Zamiast haseł zachęcających do jedności i wspólnego świętowania, znalazł się tam podtekst skierowany w stronę obecnie rządzącej partii. Mocno zaprotestowali przeciwko temu Młodzi Demokraci. Co Pan o tym sądzi?

Niestety, w Gnieźnie jeszcze również nie dojrzeliśmy do prawdziwego czerpania z demokracji. Pokazują to wzajemne zaczepki, niejednokrotnie pyskówki na sesjach Rady Powiatu, czy właśnie takie hasła, które od czasu do czasu mają sprowokować drugą stronę. Powiem w ten sposób: osobiście nie zgadzam się z taką formułą manifestowania, która uderza w konkretne osoby. W tej chwili mamy w Polsce dość dużą swobodę, jeśli chodzi o wolność słowa, a gdzie wielka wolność, tam i wielkie błędy. Nie chcę oceniać tutaj reakcji Młodych Demokratów, ale rozumiem, że mogli poczuć się urażeni takimi hasłami, bo uderzają one dość precyzyjnie, prawie personalnie w konkretnych ludzi. Takie działania nie prowadzą do jedności. Raczej prowokują do nienawiści, do tego, aby w tobie coś się zagotowało, abyś pomyślał: może oni są źli, może trzeba ich usunąć. To rodzi falę przemocy, rozdrażnienia i tak dalej… Wolałbym, aby w tych miejscach pojawiło się raczej hasło przypominające o wartości święta niepodległości, wzywające do jedności, żeby nie dochodziło do wykorzystywania tego dnia do celów politycznych. Ale z tym muszą zmierzyć się ci, którzy dopuszczają się takich prowokacji. Muszą mieć świadomość konsekwencji, jakie za tym idą. Proszę pamiętać, że obecnie panująca władza została wybrana w demokratycznych wyborach. Atakowanie w taki sposób rządzących to również atak na tych, którzy tych ludzi wybrali. Nie można obrażać większości społeczeństwa. Apeluję w końcu o uszanowanie zdania wyborców. Takie działania świadczą o dużej niedojrzałości politycznej i braku zrozumienia czym jest wolność słowa i demokracja.

Czy Polska musi taka być – podzielona? Czy my, Polacy potrafimy jednoczyć się tylko w trudnych momentach?

Rozumiem frustrację społeczną. Żyjemy w trudnych czasach, w momencie kryzysu. Jednak sondaże pokazują, że mimo niepopularnych decyzji nadal większość Polaków ufa nam, a nawet kontrowersyjne decyzje mają służyć dobru Polski. Musimy być jednak czujni, bo różne siły wewnętrzne i zewnętrzne często dążą do tworzenia sztucznych podziałów. Podziały nigdy nie wychodzą na dobre. Wierzę jednak w nasze społeczeństwo. Wiem, że jesteśmy świetnym narodem, bardzo otwartym, wesołym, chcącym iść do przodu. Doceniamy suwerenność Polski i nikt nie może sztucznie próbować nas dzielić. Nie o to walczyli nasi przodkowie – abyśmy znowu się kłócili, wyzywali. Możemy się różnić i to jest piękne. Ale nauczmy się ze sobą rozmawiać, nie na siłę walczyć. Tylko to doprowadzi do rozwoju kraju.

Dziękuję za rozmowę.